Michael Mammay i jego świat - wywiad z Autorem "Planety" - zapraszamy do lektury! - Fabryka Słów

Michael Mammay i jego świat – wywiad z Autorem „Planety” – zapraszamy do lektury!

Zapraszamy do poznania naszego Autora nieco bliżej – przed Wami wywiad z Michaelem Mammayem, Autorem „Planety” – kryminału sci-fy, który ukazał się 4 października nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.
Wywiad przeprowadzony został przez redakcję portalu SFRevu (link do wywiadu w języku angielskim: http://www.sfrevu.com/php/Review-id.php?id=17931)

 

Debiutancka powieść Michaela Mammaya, „Planeta”, w równym stopniu należy do kategorii detektywistycznej, co do militarnego science fiction, i stanowi wspaniały początek kariery, która, jak mamy nadzieję, okaże się owocna. W zeszłym roku autor odszedł z wojska, w którym służył podczas operacji Pustynna Burza, w Somalii oraz w Afganistanie (bazę sił lotniczych w Kandaharze wykorzystał jako model dla stacji orbitalnej w swojej książce). Powieść stawia wysoko poprzeczkę w kategorii inteligentnej militarnej SF, ale to w zasadzie nie zaskoczenie. Pisarz jest absolwentem West Point, zdobył magisterium z historii wojskowości, pozostawał w czynnej służbie przez 25 lat i pokochał pisanie, gdy był jeszcze dzieckiem. Teraz postanowił dzielić się tą miłością z kolejnym pokoleniem, ucząc literatury amerykańskiej oraz brytyjskiej w szkole. Z chęcią zgodził się udzielić nam paru informacji na temat swojego procesu twórczego, zamiłowań czytelniczych i planów na przyszłość.

 

Udało mu się znaleźć kilka wolnych minut między pisarstwem a przygotowywaniem się do zajęć, mógł więc podzielić się z nami kilkoma przemyśleniami.

 

SFRevu: Michael, gdy czytałem „Planetę”, postrzegałem ją po części jako nawiązanie do „Czasu Apokalipsy” (1979), jednak Ty wskazujesz, że trafiłbym bliżej celu, mówiąc o „Jądrze ciemności” Josepha Conrada, na którego podstawie powstał film Coppoli. Jedno i drugie jest jednak osadzone w dżungli, podczas gdy Twoja planeta, Kappa, wydaje się bliższa okolicom, jakie widywałeś w wojsku. Czy ta sceneria wpłynęła na fabułę? Czy brakowało Ci całej symboliki związanej z rzeką?

Michael Mammay: Nigdy nie zamierzałem przepisywać „Jądra ciemności”, więc nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby wykorzystać symbolikę rzeki. Spodobała mi się po prostu koncepcja wyprawy w nieznane i potencjalnie niebezpieczne miejsce, zbliżona jest oczywiście również tematyka kolonializmu, choć nie wyszło mi to celowo. Szczerze mówiąc, przez większość czasu to wszystko raczej siedziało mi w podświadomości. Sceneria z okresu mojej służby w sporej mierze wpłynęła na fabułę, ale nie tyle na planetę, co na bazę Kappa. Na portalu Military.com zamieściłem cały artykuł opisujący, w jaki sposób Kandahar zainspirował mnie do stworzenia bazy.

 

SFRevu: Fabuła większości powieści akcji jest zaplanowana w taki sposób, żeby w optymalny sposób posuwać akcję do przodu, podczas gdy powieści detektywistyczne wymagają swoistej inżynierii wstecznej. Skoro „Planeta” jest w równym stopniu zagadką do rozwiązania, co militarnym SF, w jakim kierunku Ty poszedłeś?

Michael Mammay: Cóż… W zasadzie w żadnym z tych dwóch. Nie rozplanowałem jakoś szczególnie fabuły tej książki. Miałem postać, scenerię i wydarzenie uruchamiające bieg wydarzeń, a następnie zacząłem pisać. Dopiero gdy stworzyłem pierwszą scenę między Butlerem a Elliot, zdałem sobie sprawę, że ludzie ukrywają sekrety. To stamtąd wyrosła część detektywistyczna. A gdy już się pojawiła, przyjrzałem się strukturze całej „Planety”, zapoznałem się z zasadami konstruowania powieści detektywistycznych i thrillerów, po czym dokonałem paru poprawek.

 

SFRevu: Powiedziałeś mi wcześniej, że kontynuacja „Planety” jest już gotowa i trafiła do redakcji. Czy ma już tytuł i datę wydania?

Michael Mammay: Jeszcze nie. Mam wstępny tytuł, ale nie zamierzam go ujawniać, dopóki nie zostanie oficjalnie zatwierdzony… Podchodzę do tej kwestii nieco przesądnie. Spodziewam się, że powieść wyjdzie w 209, ale nie dysponuję jeszcze konkretną datą. [Wywiad powstał w połowie 2018. Kontynuacja „Planety” ukazała się 27 sierpnia 2019 pod tytułem „Spaceside”. Polski przekład trafił już do redakcji, ale tytuł i data wydania nie są jeszcze znane. :)]

 

SFRevu: Skoro w pierwszej powieści pojawiły się nawiązania do „Jądra ciemności”/”Czasu apokalipsy”, czy kolejna będzie się inspirować filmem „Ludzie honoru”, a pułkownik Butler będzie się tłumaczył z tego, w jaki sposób rozwiązał kryzys kappański? Czy kontynuacja zamknie ten wątek?

Michael Mammay: Nie mogę zdradzić zbyt wiele, jeśli nie chcę zepsuć czytelnikom lektury „Planety”. Akcja drugiej powieści toczy się jakieś dwa lata po zakończeniu fabuły pierwszej i występuje w niej Butler. Nie planuję na razie żadnego dalszego ciągu, a wątek zostaje zamknięty. Galaktyka jest jednak wielka i znajduje się w niej mnóstwo postaci, więc wcale nie twierdzę, ze nie napiszę już ani jednego słowa w tym uniwersum.

 

SFRevu: „Planeta” doczekała się świetnych recenzji ze strony szanowanych autorów SF, między innymi Tanyi Huff, Jacka Campbella i jednego z moich faworytów, Marko Kloosa. Czy sam czytujesz dużo militarnej SF? A jeśli tak, to kto i w jaki sposób wpłynął w największym stopniu na Twoje pisarstwo?

Michael Mammay: Wręcz połykam książki. Zawsze tak było. Chyba jakieś trzydzieści lat temu trafiłem na „Kawalerię kosmosu” [Roberta A. Heinleina]. Z ogromna przyjemnością czytałem książki Jacka Campbella i możliwość rozmawiania z nim przez godzinę na zeszłorocznym Dragonconie była jedną z najwspanialszych chwil w mojej karierze pisarskiej. Uwielbiam również militarną fantasy. Znaczny wpływ miała na mnie Elizabeth Moon. Świetna jest „Wojna starego człowieka” Scalziego. Z nowszych rzeczy bardzo lubię “Outriders” Jaya Poseya. Gavin Smith pisze dobrze w cyklu „The Bastard Legion”. O rany, tyle tego jest. Właśnie zamierzam zacząć niewydaną jeszcze „The Accidental War” Waltera Jona Williamsa [wyszła 4 września 2018].

 

SFRevu: Niektóre militarne SF dobrze znoszą próbę czasu, inne nie. Co wciąż do Ciebie trafia, a co nie? Zauważyłem też, że całkiem sporo SF jest na zalecanej liście lektur dla czlonków korpusu marines(„Kawaleria kosmosu” [Roberta A. Heinleina], „Gra Endera” [Orsona Scota Carda] i „Player One” [Ernesta Cline’a]. Czy powinni tam dodać “Wieczną wojnę” [Joe Haldemana]?

Michael Mammay: Cóż, to najlepsza książka z wymienionej grupy, więc jeśli patrzeć z takiej perspektywy, to owszem (uwaga: zawiera pewne przestarzałe przedstawienia osób LGBT). Sądzę jednak, że pozostałe znalazły się na tej liście dlatego, że poruszają kwestie przywództwa. Na pewno jest tak z „Kawalerią kosmosu”, podobnie jak z „Grą Endera”. Zaś „Player One”… Nie jestem pewien, dlaczego się tam znalazł, choć to fajna lekka lektura, zwłaszcza jeśli ktoś był nerdem w latach 80., jak ja.

 

SFRevu: Jako student historii wojskowości, a teraz wykładowca literatury anglojęzycznej, zapewne czytałeś i wciąż czytasz sporo pozycji niebeletrystycznych. Czy masz jakichś ulubionych autorów albo okresy dziejów wojskowości? I czy mógłbyś podsunąć jakieś sugestie pisarzom szukającym książek, które pomogłyby im zrozumieć naturę wojska? Kogo zalecałbyś bardziej: Carla von Clausewitza czy Thomasa Friedmana?

Michael Mammay: W swojej pracy magisterskiej zajmowałem się tematyką amerykańskiej wojny domowej, ale sporo uczyłem się też o wojnie stuletniej. Przede wszystkim lubię przyglądać się czasom przejściowym. Okresom, kiedy technologia nie pasowała do taktyki, a przywódcy byli zmuszeni się dostosowywać do ograniczeń. Tak szczerze mówiąc, to jeśli ktoś bada takie kwestie jedynie dla rozrywki, nie polecałbym żadnego z dwóch wspomnianych przez ciebie autorów (choć z pewnością są istotni, jeśli podchodzi się poważnie do sprawy).

 

SFRevu: Po dwudziestu siedmiu latach spędzonych w wojsku zdecydowałeś się na największe wyzwanie i teraz uczysz literatury angielskiej na poziomie licealnym. Które roczniki nauczasz i czy w programie lekcji zamierzasz uwzględniać science fiction? W klasie mojego młodego przyjaciela czytano „Player One” Ernsta Cline’a. Czy też byś wybrał tę pozycję? I czy zamierasz się ujawnić, czy też wolisz, żeby twoi uczniowie sami odkryli „Planetę”?

Michael Mammay: Chłopców z 11. i 12. klasy uczę literatury amerykańskiej oraz brytyjskiej. W zasadzie wszyscy w szkole wiedzą, że napisałem książkę, więc wyszło szydło z worka. Szkoła pisała o tym na swojej stronie na Facebooku. Wiem, że niektórzy z moich uczniów z ostatniego rocznika już kupili „Planetę”. W zeszłym roku bardzo spodobały się moje zajęcia o „Rzeczach, które nieśli” [Tima O’Briena]. I w tymże roku uwzględniłem jedną pozycję science fiction: przerabialiśmy „Autostopem przez galaktykę” [Douglasa Adamsa].

 

SFRevu: Trafiłem na wywiad z Tobą w podcaście „The Author Stories Podcast with Hank Gardner” (odcinek 431: Michael Mammay), w którym wspomniałeś o programie Pitch Wars (www.pitchwars.org). Jak to wspominasz?

Michael Mammay: Tak, w 2015 przeszedłem z „Planetą” przez Pitch Wars jako podopieczny, przez ostatnie dwa lata sam służyłem jako mentor, zaś w tym roku jestem mentorem i zasiadam w komisji. Jest to program przeznaczony dla pisarzy, w którym początkujący autorzy łączeni są w pary z doświadczonymi. Mógłbym mówić o tym cały dzień, ale chyba prościej będzie po prostu skierować czytelników na Pitchwars.org, żeby sami zapoznali się ze szczegółami. Termin składania wniosków to koniec sierpnia.

 

SFRevu: Podobnie jak w przypadku wielu autorów, okres potrzebny, żeby Twój tekst przeszedł od stanu rękopisu do wersji wydanej okazał się dłuższy niż się spodziewałeś. Gdy wybrałeś już agenta, ile minęło, zanim pojawiła się oferta? I zanim powieść ukazała się w druku?

Michael Mammay: Zacząłem kontaktować się z agentami w listopadzie 2015. W marcu 2016 podpisałem kontrakt z Lisą Rodgers z Jabberwocky Literary, poprawiona wersja została zaproponowana wydawnictwom w czerwcu 2016, a pierwszy kontakt z moim bieżącym wydawcą nastąpił w grudniu 2016. [„Planeta” wyszła w oryginale 31 lipca 2018]

 

SFRevu: Widziałem, że zostałeś uwzględniony w antologii Richa Hortona „The Year’s Best Science Fiction & Fantasy: 2018 Edition”, która również wyszła w lipcu. Był to fragment powieści czy oddzielne opowiadanie? Czy trafiłeś też do innych zbiorów?

Michael Mammay: Zupełnie nie byłem tego świadom. Nie publikowałem żadnych opowiadań, choć jakiś rok temu napisałem zabawną krótką opowieść, która nigdzie nie została wydana. Muszę to sprawdzić!

 

SFRevu: Wcześniej napisałeś też nieopublikowaną powieść fantasy, która, jak sądzę, pomogła Ci poradzić sobie z problemami początkującego pisarza. Czy po zakończeniu wątku fabularnego „Planety” zamierzasz wrócić do fantasy? Jakie są Twoje dalsze plany?

Michael Mammay: W grę wchodzi tak naprawdę bardzo wiele czynników. Jeśli moje science fiction spodoba się czytelnikom, być może zostanę na jakiś czas w tej stylistyce. Jeśli to się nie uda, mogę wrócić do fantasy. Obecnie pracuję nad dwoma projektami science fiction spoza uniwersum „Planety” i jeden z nich uważam za naprawdę ciekawy. Tak naprawdę decyzję podejmie jednak rynek. Uwielbiam pisać pewne rzeczy, lecz być może ludzie zechcą płacić mi za pisanie innych. Muszę znaleźć jakąś część wspólną tych dwóch zbiorów.

 

SFRevu: Michael, bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Czekamy na „Planetę II”, jakkolwiek ją nazwiesz.

 

Tłumaczenie: Piotr Kucharski

 

Z tej samej kategorii:

  • Premiery

13.11.2019

Zahred podbija Konstantynopol! Zapraszamy na premierę „Zmierzchu bogów” w Świecie Książki!

  • Premiery

04.10.2019

Dziś podwójna premiera – „Gniew Imperium” oraz „Planeta” już w zasięgu ręki!

  • Premiery

04.09.2019

„Westerplatte” Jacka Komudy już w księgarniach!

  • Premiery

14.08.2019

Gambit Wielopolskiego od dziś w księgarniach

  • Premiery

17.07.2019

Powitajcie nowego Jakuba Wędrowycza!

  • Premiery

03.07.2019

Mercy Thompson już jest!